Na czym polega mechaniczno-biologiczne przetwarzanie śmieci?

Mechaniczno-biologiczne przetwarzanie śmieci coraz częściej skupia na sobie naszą uwagę. Nie powinno to jednak budzić zaskoczenia, mamy bowiem do czynienia z coraz popularniejszą metodą pozwalającą na zagospodarowanie odpadów. Co więcej, metoda ta daje szansę na pozyskanie tak energii elektrycznej, jak i cieplnej, a do tego koszt jej budowy jest znacznie niższy niż ma to miejsce w przypadku klasycznych spalarni śmieci. Różnica odnosząca się do kosztów spalenia tony śmieci i skierowania ich do zakładu, w którym będą one przetwarzane, może być nawet trzykrotna, co nie może nie imponować osobom zastanawiającym się nad przyszłością omawianej tu metody.

O tym, że wspomniane zainteresowanie nie ogranicza się jedynie do teorii może świadczyć już choćby to, że w Stalowej Woli tworzony jest właśnie jeden z największych, a jednocześnie najbardziej nowoczesnych zakładów tego typu w Polsce. Szacuje się, że rocznie będzie on w stanie zagospodarować nawet 80 ton odpadów. Co więcej, pozwolą one na wyprodukowanie nawet 3 milionów kWh energii. Sam sposób działania nie jest zresztą skomplikowany. Kluczowe znaczenie ma tu komora fermentacyjna, to bowiem właśnie w niej, pod wpływem temperatury, dochodzi do reakcji chemicznych, które umożliwiają wydzielanie się biogazu.

Metan jest spalany w układzie kogeneracyjnym z mocą 527 kWh, a to pozwala nie tylko na uzyskanie energii niezbędnej do podgrzania kabin sortowniczych, ale i tej, którą można będzie sprzedawać. Proces chemiczny pozwala również na wydzielanie tych komponentów, które mogą zostać wykorzystane do produkcji paliw alternatywnych. Zastosowanie można przy tym znaleźć również dla odpadów pofermentacyjnych, nie ma bowiem żadnych przeciwwskazań do tego, aby używać ich choćby do umacniania skarp przy drogach, a nawet – jako paliwo w cementowaniach.

Ciekawe rozwiązanie daje też linia sortownicza, pozwala ona bowiem na poddanie recyklingowi tych odpadów, których nie da się wykorzystać przy produkcji biogazu. Ma to niebagatelne znaczenie dla stanu naszego środowiska naturalnego, mówimy bowiem o rozwiązaniu, które sprawia, że na śmieci trafia nawet o połowę mniej odpadów niż ma to miejsce obecnie. Tu jednak pojawiają się pewne problemy. Jeśli zakład w Stalowej Woli ma spełniać oczekiwania, a więc być inwestycją rentowną, musi obsługiwać przynajmniej 210 tysięcy mieszkańców. Tymczasem w naszym kraju systematycznie rośnie liczba instalacji wykorzystywanych do przetwarzania odpadów, choć jeszcze kilka lat temu były one rzadkością. W samym 2015 roku powstało aż 26 dużych zakładów tego rodzaju, w czym niemały udział ma dofinansowanie z funduszy europejskich. Dziś szacuje się, że już wkrótce będą one w stanie obsługiwać nawet 10 milionów osób przetwarzając rocznie nawet 3 miliony ton śmieci.

Zjawisko to, choć może komplikować życie zakładowi ze Stalowej Woli, samo w sobie jest pozytywne, nasz kraj ma bowiem szansę na dogonienie standardów europejskich w tym zakresie. Jest przy tym o co się starać, o ile bowiem w Polsce do recyklingu nie trafia nawet jedna trzecia odpadów, w Skandynawii udział procentowy odpadów poddawanych obróbce wynosi aż 97 procent. Stalowa Wola musi więc liczyć się z tym, że będzie miała poważnego konkurenta. Może się nim stać oddalony o zaledwie 30 kilometrów Tarnobrzeg, w którym powstaje właśnie sortownia odpadów. Przyjmuje się, że korzystać będzie z niej nawet 120 tysięcy osób, nie bez znaczenia jest zaś to, że mówimy o potencjalnych klientach zakładu w Stalowej Woli. Nie dziwi zatem to, że obie strony oskarżają się o nieuczciwe działania i celowe utrudnianie rozwoju.

Zobacz również